Czy kobiety są lepsze od mężczyzn?
Są lepsze.
Są gorsze.
Obydwa stwierdzenia są tak samo fałszywe.
Równie dobrze można zapytać jakie zwierze jest lepsze: pies czy kot?
Wiadomo, że pies.
No chyba, że trzeba chodzić po płocie.
Wtedy kot.

Tak postawione pytanie sugeruje, że jedna płeć jest jednoznacznie gorsza. Stąd już, krótka droga do dominacji, deprecjonowania. W wykonaniu męskim znane od lat. W wykonaniu żeńskim dopiero nabiera rozpędu.

Jako mężczyzna nie jestem lepszy od kobiet.
Nie jestem też gorszy.
Z pewnością w wielu obszarach jestem inny, w wielu podobny.
I tyle.
Czy do tego aby budować poczucie wartości koniecznie trzeba należeć do „lepszych”?

Każde z nas ma obszary w których ujawniają się predyspozycje (zarówno płciowe jak i indywidualne). Tam czuje się ponadprzeciętnie sprawne) Są też takie, w których nauka idzie jak pchanie sznurka.

Może i brzmi to jak banał, ale co raz częściej obserwuję jak pod pretekstem równości wzmacniane jest poczucie wyższości.
Nie tędy droga.

Ps.
Lepszy w czym i do czego?
Jaką presję nakłada na nas potrzeba udowodnienia, że jest się lepszym?
Tak. To ma przełożenie na biznes, pracę zespołów, stres, presję, wypalenie.
#50/50