Norbert Grzybek

Proszę, traktuj wpis jako inspirację, punkt do dyskusji. Nie prawdę objawioną.
Dobrej lektury.
Norbert.

kontakt@norbertgrzybek.pl
602717171

Być może nie masz pewności czy jutro Ty i Twoi najbliżsi będziecie mieć pracę. Nawet jak będziesz, to nie wiadomo za jakie pieniądze. Zastanawiasz czy to całe wariactwo związane z wirusem ma sens czy nie. Co się stanie, jak zachorujesz Ty lub ktoś z Twoich bliskich. Nawet jeżeli nie obawiasz się wirusa to wkurza Cię to całe zamieszanie dookoła. Nagonki, kwarantanny. Do tego praca z domu. Oczy i tyłek już bolą od tych spotkań online. Doświadczasz, że zorganizowanie się w 4 ścianach z pracą i rodziną nie jest takie łatwe. Tyle rzeczy zmieniło się w ostatnim miesiącu przykuwając Twoją uwagę, wpływając na styl życia…

Znasz to? Też Cię dotyczy? Przechodzisz obok tego obojętnie czy jednak obawiasz się o to jak będzie wyglądać przyszłość? A może wkurza Cię, że inni tak się rozczulają lub irytuje przeciągające się „zamknięcie” w 4 ścianach? Prawdopodobieństwo, że targają Tobą różne emocje jest wysokie. Mogą motywować, mogą paraliżować, niektórzy potrafią mówić o nich wprost, inni wręcz przeciwnie – ukrywają je głęboko. Zatem pytanie nie brzmi czy emocje się pojawią, tylko jak będą silne, ile będą trwały, jakie utrzymujesz proporcje pomiędzy lamentowaniem, zamartwianiem, zapijaniem zmartwienia a odzyskiwaniem sprawczości. Pies merda ogonem czy ogon psem?

Zanim przejdziesz dalej, zastanów się chwilę nad swoim podejściem do tego rodzaju emocji w tej sytuacji. Czego są oznaką dla Ciebie: słabości, (nie)dojrzałości, bezradności, rozsądku, … ? Jak o Tobie świadczą? 

Emocje a budowanie odporności psychicznej

Zadziwiające jest, jak wiele osób kojarzy wysoką odporność psychiczną z kamienną twarzą wodza Inczuczuny siedzącego gołym tyłkiem w ognisku. Mniej zadziwiające jest to, jak wiele z tych kamiennych twarzy kończy z zawałem, depresją czy wypaleniem zawodowym. Pokerowa twarz, nieprzejawianie emocji nie jest wyrazem odporności psychicznej – jest objawem zachowań chorobowych (anhedonia – niemożność odczuwania emocji, aleksytymia – nieumiejętność ich nazywania). Może być przydatna w specyficznych sytuacjach (np. negocjacje) ale na dłuższą metę jest destrukcyjna. Zarówno dla Ciebie jak i otoczenia (rodziny, zespołu – jeżeli zarządzasz). 

Wbrew pozorom w budowaniu odporności psychicznej nie chodzi o wypieranie emocji a umiejętność ich identyfikowania, nazywania i „zarządzanie” nimi (nie lubię tego zwrotu w tym kontekście, ale lepszy nie przychodzi mi do głowy). Im większą masz ich świadomość, wiesz co je wywołuje, co uspokaja, co pozwala Ci zachować zdrowy rozsądek (lub po czym poznać, że wrócił) tym większa szansa, że nauczysz się z nich korzystać zamiast pozwalać się im porwać, wypalić. Co zatem robić? Metod jest pewnie więcej niż coachów i psychologów razem wziętych (każdy lubi mieć swoją). W tym materiale proponuję spojrzenie z perspektywy koncepcji budowania odporności psychicznej opracowanej przez AQR.

Emocje mogą Cię motywować do działania, mogą też wypalać, paraliżować, obniżać zdolność sensownego myślenia. Jeżeli czujesz, że bliżej Ci do drugiej grupy efekt ten może być pochodną:

  • wiary w swoją wartość rynkową (poczucie wartości)
  • gotowości do wchodzenia w nowe, nieznane obszary i przekonania, że niezależnie od tego, ile czasu mi to zajmie – poradzę sobie (stosunek do wyzwań)
  • świadomości wpływu podjętych działań na efekt końcowy (poczucie wpływu)
  • umiejętności rozbicia działań na mniejsze etapy i konsekwentne ich realizowanie. Spojrzenia nie tylko na to, z czym zastała Cię rzeczywistość dzisiaj, ale gdzie możesz być za miesiąc, kwartał, jeżeli zaczniesz systematycznie działać(zaangażowanie).

Niezależnie od tego, czy emanujsz emocjami niczym bezdomny aromatem w autobusie, czy też tuszujesz je pudrem jak wstydliwe znamię, zmierz się z poniższym ćwiczeniem. Ma ono sens tylko wtedy, kiedy włożysz w nie choć trochę wysiłku, wyjdziesz poza pierwsze myśli które przychodzą do głowy. Nie martw się, jeżeli pomysły nie będą sypać Ci się z rękawa, daj sobie czas, po chwili zastanowienia z pewnością coś znajdziesz. Nawet jeżeli nie będą to rozwiązania idealne, to i tak lepsze od paraliżu.

Ćwiczenie:
  1. Znajdź obszar, który dzisiaj budzi w Tobie silne, negatywne emocje.
  2. Zastanów się i zapisz jak oceniasz w skali 1-10 swoje zasoby w każdym z obszarów:
    1. Poziom wpływu na zmianę sytuacji
    1. Poziom chęci do angażowania się w poszukiwanie i testowanie nowych rozwiązań (Jeżeli masz problem z oceną tego punktu, zastanów się czy myśląc o nim odczuwasz więcej ekscytacji czy lęku)
    1. Poczucie, że masz wystarczające kompetencje potrzebne do rozwiązania problemu
    1. Poczucie, że jak wyznaczysz sobie cel to będziesz konsekwentnie ku niemu zmierzać
    1. Poziom gotowości do rozmowy z innymi o koniecznych zmianach, nawet jeżeli mogą to być rozmowy trudne. 
  3. Zastanów się i zapisz w każdym z powyższych obszarów przynajmniej 2 pomysły rozwiązań zależnych wyłącznie od Ciebie, które podniosą choć odrobinę jego ocenę. 
  4. Co się stało z poziomem Twoich emocji w odniesieniu do danego obszaru? I Twoim spektrum możliwych zachowań w danej sytuacji? 

Mam świadomość, że żaden z proponowanych przykładów nie daje gwarancji sukcesu, świętego spokoju, bezpieczeństwa i drinka z palemką, ale w budowaniu odporności nie o to chodzi. Chodzi o to, by zwiększyć poczucie, że niezależnie od tego co się wydarzy, lejce są w Twoich rękach i zrobisz z nimi to, co możesz najlepszego w danym momencie. 

Nawet jeżeli zmiany nie będą spektakularne, to systematycznie powtarzane zwiększą szanse, że z każdym kolejnym razem szybciej i łatwiej będziesz przechodzić do paraliżu do umiejętności korzystania z zasobów i używania emocji jako paliwa do działania. Im lepiej nauczysz się identyfikować swój wpływ w tych obszarach i główne motywatory do tego, by je wzmocnić – tym łatwiej Ci będzie przechodzić ze stanu paraliżu emocjonalnego do stanu, w którym odzyskujesz zdolność działania. 

I najważniejsze: przyjmij do wiadomości, że nawet jak zrobisz wszystko, co potrafisz i najlepiej jak potrafisz – efekt może nie być taki, jak się spodziewasz. I tu pojawiają się dwa kluczowe pytana: 

  • Czy wiedząc, że gwarancja sukcesu jest wątpliwa, może kosztować Cię to dużo wysiłku – mimo wszystko podejmiesz wyzwanie?
  • Jeżeli efekt nie będzie taki, jak się spodziewasz czy mimo wszystko będziesz czuć dumę i satysfakcję z podjętego wyzwania i zdobytego doświadczenia? 
Aktualny przykład na marginesie

Nawiązując do bardziej bieżących tematów. Jeżeli wściekasz się na to, że ludzie chodzą po ulicach, do sklepu i chcesz to zmienić pisząc kolejny post na FB – nie spodziewaj się raczej spektakularnych wyników. Przy okazji naczytasz się innych podobnych postów i frustracja będzie rosła. Oczywiście, jeżeli to dla ciebie najważniejsza rzecz pod słońcem – możesz się na tym skupić – rozmawiać z ludźmi, uświadamiać, przeganiać kijem, co chcesz – grunt, żeby to były działania, dające Ci poczucie wpływu. Jeżeli inne rzeczy są ważniejsze – to, że część ludzi nie stosuje się do kwarantanny, przyjmij jako założenie. Ludzie łażą i będą łazili. Tak jak deszcz czasami pada. Przy deszczu zakładam płaszcz. Co chcę zrobić w tym przypadku? 

Na koniec.

Jeżeli masz wrażenie, że inni znoszą trudną sytuację lepiej niż ty, to masz rację: masz wrażenie. Prawdopodobnie wiele z tych osób udaje, robi dobrą minę do złej gry, próbując dopasować się do błędnego wzorca osoby silnej. Część z nich jest na wyparciu i uważa, że problem dotyczy wszystkich tylko nie ich. I zaledwie niewielka część oceniła sytuację i umiejętnie zarządziła emocjami. Nie wiesz, ile w tym co widzisz jest prawdy a ile gry pozorów, więc nie ma co się nakręcać.

„Zawsze możesz coś zrobić. Nie zawsze będzie to idealne.
Najczęściej nawet nie będzie.
Ale zawsze możesz coś zrobić”

Trafnych wyborów.
Norbert